sobota, 12 marca 2016

3. Nowy początek

No więc jestem w Hiszpanii, samolot wylądował,  a ja kompletnie nie wiem co mam robić. Wyszłam na ulicę i od razu w oczy rzuciła mi się kartka w oknie pewnej restauracji "przyjmę do pracy" Cholera przecież Ja muszę znaleźć sobie pracę, aby przeżyć....
-Dzień dobry, Ja w sprawie ogłoszenia
-Już wołam szefa-powiedziała jakaś baba i gdzieś poszła. Po chwili wróciła z uśmiechem na twarzy i bardzo przystojnym  mężczyzną 
-Dzień dobry Panu Ja w sprawie pracy- uśmiechnęłam się lekko i czekałam co te ciacho powie 
-Zapraszam do mojego gabinetu- facet ręką pokazał mi gdzie mam się kierować.- Proszę niech Pani siada
-Dziękuję 
-A więc do rzeczy, potrzebujemy kelnerek i managera. Jakie są pani kwalifikacje
-Można powiedzieć, że nie mam żadnych kwalifikacji, nawet do roznoszenia żarcia- mój uśmiech od razu zszedł mi z twarzy i uświadomiłam sobie, że nawet nie mam nic czym mogłabym się pochwalić 
-Czyli niczym Pani się nie zajmowała do tego czasu? Skąd Pani w ogóle jest bo rozmawiamy po angielsku więc wątpię aby była Pani Hiszpanką 
-Jestem Polką, przyjechałam właśnie dziś  od razu rzuciło mi się w oczy Pana ogłoszenie, a przyleciałam tu bez zastanowienia, bez niczego można rzec 
-Jakaś ucieczka?- zaśmiał się mężczyzna 
-Dokładnie, miałam dość, życia rozpuszczonej dziewczynki i fałszywych przyjaciół. Postanowiłam zawalczyć o życie i robić to na co mam ochotę, jak się teraz okazało było to największe moje głupstwo jakie mogłam zrobić 
-Dlaczego?
-Bo nie mam nic, pieniędzy, mieszkania, pracy. Karty zostawiłam w domu, a w gotówce już mi nic prawie nie zostało 
-Jestem Pablo, mów mi po imieniu- facet wstał i podał mi rękę 
-Joanna- odwzajemniłam gest i się uśmiechnęłam 
-Słuchaj Aśka, nie mogłaś lepiej trafić- Pablo powiedział to po polsku, a mi opadła szczęka
-Ty... ty....ty mówisz po polsku?
-Jestem polakiem :) Mam na imię Paweł, ale ciężko wszystkim to wypowiedzieć, dlatego przedstawiam się jako Pablo 
-Aha
-A więc czym zajmowałaś się w Polsce?
-Studiowałam 
-Ahaaa, a może zdradzisz mi coś więcej
-Prawo
-Ahaaa, na którym byłaś roku 
-3
-Powiesz coś od siebie może, czy o wszystko mam cię wypytywać 
-Przepraszam, jestem trochę w szoku. Spodziewałam się, że jak usłyszysz, że jestem z Polski to mi podziękujesz i odprawisz z kwitkiem, a Ty zacząłeś mówić po polsku WOW
-Mój polski zostawmy w spokoju i powiedź mi coś o sobie, chcę poznać mojego przyszłego managera, w końcu będziesz odpowiedzialna za moją restaurację
-Managera? Żarty sobie robisz? Przecież Ja nie mam bladego pojęcia o prowadzeniu takiego biznesu 
-Studiowałaś prawo, znasz się lepiej niż ja. 
-Ja mhm trzy razy, jedyne czym się zajmowałam w swoim świecie to pilnowanie papierkowej roboty w kancelarii 
-No i świetnie, tutaj też będziesz głównie odpowiadać za papierkową robotę, no chyba, że chcesz latać z tacą między stolikami to nie ma sprawy, chodź nie ukrywam prawnik przydałby mi się w biurze
-Dlaczego dałeś mi tę pracę?-zdziwiłam się, bo kto od tak daje takie stanowisko niedoświadczonej gówniarze?
-Bo potrzebuje kogoś kto jest ogarnięty w kodeksach artykułach itp? Po za tym będę mógł z kimś pogadać tak normalnie na luzie nie zastanawiając się jak jest opieprz po angielsku czy hiszpańsku ;)
-Dziękuję bardzo 
-Witaj na pokładzie, chodź pokażę Ci twój gabinet, 
-Nie mogę jutro?- byłam zmęczona całym dniem i chciałam iść już spać gdziekolwiek 
-Koleżanko zaczynasz od dziś, więc gdzieś siedzieć musisz
-Od dziś? pogrzało cię?
-Hamuj Aśka. Jestem Twoim szefem  i trochę szacunku mi się należy. Po jutrze mamy tu ważnych ludzi więc wszystko musi być na tip top
-Okej, tylko ja jestem w Hiszpanii dopiero godzinę i muszę coś znaleźć odn....
-Mogę Ci wynająć mieszkanie
-Słucham?
-Mam trzy pokojowe mieszkanie w centrum więc jak masz ochotę to Ci je wynajmę, a kasę będę odtrącał Ci z wypłaty 
-Jesteś jakimś aniołem stróżem czy co?
-Nie, po prostu widzę w tym interes, nie myśl sobie, że to co Ci zaproponowałem to z dobroci serca, bo takim człowiekiem nie jestem. Po prostu mam mieszkanie, bo sam mieszkam w wielkim domu i tak sobie pomyślałem, że one nie będzie stało puste, a jeszcze na tym zarobię :)
-Okej, dziękuję. Po mimo tego, że robisz to dla kasy jestem ci bardzo wdzięczna 
-Nie ma sprawy, proszę to od dziś twój gabinet, zaraz przyniosę ci wszystkie dokumenty do przejrzenia i potem powiesz mi co o nich myślisz
Po 3 godzinach przeglądania tych papierzysk wyłoniłam kilka niezgodnych z moimi przemyśleniami i po sprawdzeniu w internecie faktycznie uchylały się trochę od hiszpańskiego prawa. Paweł był zadowolony z mojej pracy i zawiózł mnie do jego mieszkania i nie powiem facet ma gust, mieszkanie jest prześliczne.Jest duże, przestronne i dość nowoczesne. Ciekawe ile mi zostanie kasy z wypłaty, bo wynajęcie takiego mieszkania musi sporo kosztować. 
Położyłam się na łóżku i uśmiechnęłam się. Udało mi się. Jestem tu raptem kilka godzin, a udało mi się już znaleźć pracę, mieszkanie, poznać cudownego faceta i przystojnego. 
OD dziś zaczynam nowe życie, nowy początek...wszystko nowe
Z takimi przemyśleniami zasnęłam, obudziłam się dość wcześnie rano, a więc postanowiłam skorzystać z toalety i zacząć się przygotowywać się do pracy. 
**
-Cristiano!- krzyczał Sergio pod oknem piłkarza- Cris!
-Czego się drzesz? - otworzyłem okno i zaspany zapytałem 
-Stary, miałeś po mnie podjechać, jak będziesz jechał na trening
-No i podjadę jak będę jechał
-Stary miałeś być godzinę temu, za dwadzieścia minut zaczyna się trening, a potem lecimy do Barcy stary 
-O kurwa zaspałem! 
Szybko wziąłem  torbę sportową i walizkę po czym pognałem do samochodu.
-Stary cos Ty robił całą noc?- zaśmiał się Sergio zapinając pas
-Sprzątałem do późna na strychu 
-Co robiłeś?- zdziwił się piłkarz
-Sprzątałem na strychu- powtórzyłem
-A to nie mogłeś poprosić sprzątaczki?
-Nie mogłem
-Wzięłaby dodatkową opłatę?
-Zbyt osobiste rzeczy tam miałem, aby obca baba i tam grzebała 
-aaaa
-noooo- przedrzeźniałem kumpla
Dojechałem na koniec drogi i wraz z Sergio zauważyliśmy Marcela, zatrzymałem się i otworzyłem okno
-A Ty stary czemu jeszcze nie na treningu
-Cristiano z nieba mi spadłeś- powiedział piłkarz po czym wcisnął mi sie do samochodu 
-Oczywiście, że Cię podwiozę, po co pytasz- zaśmiałem się i ruszyłem z miejsca
-Ta głupia, pyskata baba zabrała mi samochód...- oburzył się Marcelo
-Claris wzięła ci samochód?-zdziwił się Sergio- a co się stało z jej?
-Nie moja żona tylko jej matka, chciała tylko do sklepu skoczyć i głupi babsztyl siedzi tam już w tym sklepie z 3 godziny 
-Marcelo powinieneś się cieszyć, przynajmniej jej nie widzisz- odpowiedziałem
-W sumie to masz rację, tylko szkoda, ze moim samochodem :/
Chwilę rozmawialiśmy o teściowej Marcelo i zanim się kapnęli ja już wysiadłem i pognałem do szatni
Po treningu wszyscy udaliśmy się do autokaru i nim na lotnisko.
go półtorej godzince byliśmy na miejscu czyli Barcelona. Chłopaki pojechali prosto do hotelu, a ja miałem ochotę na kawę, poszedłem do restauracji, w której mamy mieć jutro kolację. Zająłem miejsce i czekałem, aż ktoś mnie obsłuży 
-Dzień dobry, podać coś?- zapytała kelnerka
-Dzień dobry, owszem, poproszę kawę i coś co poleca szef kuchni :)- uśmiechnąłem się 
-Jaką pan chce kawę? Expresso, latte maciatto?
-Białą :)
-Oczywiście, czy to wszystko?
-Tak, na razie to mi wystarczy, dziękuję
-Zaraz podam pana zamówienie 
Czekam już 25 minut na głupią kawę... nosz kurwa mać 
-Przepraszam bardzo-podszedłem do recepcji - czy mogę rozmawiać z właścicielem?
-Nie ma
-A kto jest?
-Manager
-Poproszę go-powiedziałem wściekły 
-Proszę korytarzem na prosto i ostatnie drzwi na lewo
Patrzyłem na nią jak na idiotkę, jeszcze sam muszę iść, czy ona wie kim ja jestem?
Poszedłem wściekły na skargę. Zapukałem i nawet nie czekając na pozwolenie wszedłem do pokoju. Spodziewałem się faceta, a tu taka piękna kobieta                
-Dzień dobry- przywitałem się lekko zmieszany 
-Dzień dobry? A Pan do?
-Pani?
-Nie przypominam sobie, abyśmy byli umówieni, zresztą z nikim się nie umawiam więc co Pan chce?
-Chcę złożyć skargę na Pani restaurację 
-To nie moja restauracja:) 
-Nie interesuje mnie to czyja to restauracja, zamówiłem kawę i danie, okej na danie mogę trochę poczekać, ale pół godziny czekania na kawę? Co Wy ją musicie wyhodować?!
-Chwileczkę proszę Pana, nie jestem jakąś idiotką z monopolowego, aby mógłby pan się tak drzeć i to z powodu kawy, niech pan usiądzie i spokojnie mi wytłumacz o co Panu się rozchodzi- Posłuchałem kobiety i usiadłem na przeciw niej, ona odłożyła laptopa na bok i wpatrywała się moje oczy, a ja zatonąłem w jej- Hallo! Słyszy Pan co do Pana mówię?
-Przepraszam zamyśliłem się 
-Zapraszam Pana na salę i osobiście dopilnuje aby dostał Pan tę kawę 
-Nie ma potrzeby już straciłem ochotę na cokolwiek tutaj
-Bardzo mi przykro z tego powodu i nie będę obiecywać, że to się nie powtórzy, bo nie mam na to żadnego wpływu. Ja zajmuję się papierkową robotą, a nie obsługą 
-Coś czuję, że za niedługo ta restauracja upadnie
-A ja czuję, że zaraz powiem coś nie miłego
-Jadłem w tysiącach restauracji i w żadnej nie potraktowali mnie jak w tej- burknąłem zły 
-A ja rozmawiałam z tysiącami osób i żadna nie zachowywała się w tak chamski sposób jak Pan. Przeprosiłam Pana i powiedziałam, że to nie moja wina, więc swoją złość proszę kierować do kelnerki, a nie mnie. 
-Czy Ty wiesz kim Ja jestem?
-Bogiem? Coś mi się nie wydaje
-Cristiano Ronaldo! Mówi Ci to coś dziewczynko
-Słuchaj zakochany w sobie dupku, nie obchodzi mnie kim jesteś, jesteś takim samym człowiekiem jak ja czy ta tępa kelnerka, która ci nie przyniosła tej zasranej kawy, a to, że masz wyższy status materialny nie pozwala Ci na zachowywanie się jak Bóg świata, bo nim najzwyczajniej w świecie nie jesteś. A to, że masz więcej kasy jak sądzę, to jest Twój problem, pieniądze szczęścia nie dają, a jedynie otaczają się fałszywymi przyjaciółmi
-Takk i Ty to wiesz, tępa managerka z osranej restauracji
-Tępy to był chyba człowiek, który cię wychował, a co do twojej opinii to wiem, co znaczy żyć w luksusie, bo całe życie żyłam jak księżniczka, lecz postanowiłam uciec i zacząć wszystko od zera Ty tępy idioto, a teraz zapraszam do drzwi Pana, po czym sugeruję opuszczenie tej restauracji!
Wyszedłem z tego baru wściekły jak nie wiem. Co ta tępa idiotka o mnie powiedziała. Nie wie kim ja jestem? Przecież wszyscy wiedzą kim ja jestem. Laska naprawdę jest odważna i zaciekawiło mnie to co powiedziała "pieniądze szczęścia nie dają, a jedynie otaczają się fałszywymi przyjaciółmi"

piątek, 11 marca 2016

2 Żyjąc wspomnieniami ~Cristiano

Właśnie wróciłem z treningu i leżę na łóżku. Życie jest do dupy, nigdzie wyjść, nic powiedzieć, z nikim się spotkać normalnie nie mogę, bo zaraz o mnie piszą....na cholerę mi to wszystko było. Chciałbym wrócić do swojego dawnego życia. Być prawdziwym nastolatkiem, który biega z imprezy na imprezę, mieć kochającą dziewczynę, a nie kobietę, która kocha Twoje pieniądze, w sumie to nawet gdybym teraz miał kochającą żonę, dzieci taki prawdziwy dom to może byłoby mi łatwiej, a tak? Jestem najlepszym piłkarzem świata, ale co mi po tym przyszło? Kobiety spotykają się ze mną tylko po to aby się wybić, jedna noc ze mną i są ustawione na kolejne miesiące czy lata, a ja wychodzę na debila, który bawi się kobietami. Kiedyś było mi łatwiej, ale teraz przybywa mi lat i zmartwień. Mam 24 lata do cholery, powinienem znaleźć miłość w końcu i zacząć budować rodzinę, a nie kolejny dom. 
-Tak słucham?- odebrałem telefon, który właśnie dzwonił 
-Cześć Cristiano- powiedział Marcelo, mój kolega z drużyny 
-Cześć Marcelo, widzieliśmy się 20 minut temu, co się stało, że dzwonisz?
-A no bo wiesz, właśnie dzwonił do mnie nasz wspólny kolega z drużyny bardzo fajny, lubisz go i on bardzo chce nas zaprosić na grilla
-To dlaczego nie zaprosi? I dlaczego to Ty dzwonisz a nie on?
-Bo wiesz, on boi się ciebie o coś zapytać 
-Mianowicie o co?
-Czy pożyczysz mu swojego grilla
-Nie ma sprawy, czyli idziemy na grilla tak?
-Poważnie? Zgadzasz się?- zapytał zdziwiony Brazylijczyk 
-No, a czemu nie? Z miłą chęcią gdzieś wyskoczę i nawet dam Ci Marcelo w prezencie tego grilla
-Skąd wiesz, że to Ja?- oburzył się piłkarz
-Zawsze jak dzwonisz i coś chcesz pożyczyć to mówisz, że nasz wspólny kolega to chce dlatego już przywykłem, że nosisz tak durną ksywę jak "nasz wspólny kolega"nie powiem trochę długa i głupia ale jak kto lubi. To przyjdziesz sobie zaraz po tego grilla, czy przytargać Ci go i pomóc trochę w przygotowaniach?
-A mógłbyś przynieść?
-Spoko, to do zobaczenia 
-Okej, być tak około 17 dobra?
-Nie ma sprawy 
-Dzięki stary
-Do 17- powiedziałem po czym odłożyłem telefon i poszedłem się wykąpać 
Godzinę później czyściłem swoje ulubione białe air maxy bo po ostatnim wyjściu troszkę się zbrudziły, a miałem ochotę i wizję stylówki z nimi w roli głównej. Po tej jakże ciężkiej pracy wziąłem mojego grilla i poszedłem do kumpla. Wyglądałem pewnie dość dziwacznie "Cristiano Ronaldo ciągnący grilla na kółkach przez pół ulicy" tak by pewnie brzmiał tytuł gdyby któryś z popaprańców zrobił mi zdjęcie i je opublikował 
-Cześć bracie- krzyknął Marcelo idąc mi na przeciw 
-No siemaneczko, z kim dziś imprezujemy?
-A teściówka przyjechała z teścikiem i grilla sobie bracie zrobimy 
-Hola hola, chcesz mi powiedzieć, że mam siedzieć z Twoimi teściami?
-Nie
-Już myślałem
-Będziesz siedział ze mną i moim teściami
-Nieeee, jaja sobie robisz?
-Ten grill to był pomysł mojej żony nie mój, wybacz stary ale ja też ich tu nie zapraszałem, więc siądziesz grzecznie ze mną i razem przejdziemy przez te piekło 
-Kurdeee...zapomniałem
-Co się stało 
-Dziś mam spotkanie z managerem fuck 
-Cristiano nieee
-Marcelo przepraszam, szybko to załatwię i wracam do Ciebie okej? Razem przejdziemy przez to piekło brachu, 
-Ale szybko stary okej?>
-Jasna sprawa, do potem
No chyba go pogrzało, że wrócę i będę siedział z jego teściami mhm już to widzę, co innego jakby jego rodzice przyjechali to bym się nawet nieproszony wepchał na imprezę, bo jego tata jest odjazdowy, ale teściowie? Dziękuję bardzo idę spać
Była dopiero 17,30, a ja już grzecznie leżałem w łóżku. Po pół godzinie przeglądania telewizji uznałem, że no nie zasnę. Ubrałem bluzę i poszedłem na strych zrobić w końcu tam porządek.
Wszedłem schodami na górę i straciłem zapał do tych prac.
-Tu jest taki syf, ze do niedzieli stąd nie wyjdę, a jest poniedziałek- burknąłem sam do siebie i zabrałem się do pracy, czym szybciej zacznę tym szybciej skończę
Podczas przeglądania zawartości starych kartonów natknąłem się na album ze zdjęciami, ale nie były to zdjęcia z dzieciństwa czy z młodości. Były to zdjęcia z moją ukochaną. Była to moja pierwsza wielka miłość, dla tej kobiety zrobiłbym wszystko, lecz ona chciała tylko jednego, mianowicie wybić się moim kosztem. Zrobiłem z niej prawdziwą gwiazdę, a kiedy stała się już popularna to mnie zostawiła.
-A Ja głupi wciąż cię kocham-powiedziałem przejeżdżając palcem po fotografii.
Oglądałem dalej zdjęcia i uznałem, że chyba najwyższa pora się tego pozbyć. Wrzuciłem cały album do kosza z rzeczami do wyrzucenia i zacząłem sprzątać ponownie. Te zdjęcia trochę mnie zdołowały, bo po raz kolejny straciłem wiarę, że kiedykolwiek znajdę kobietę, która mnie pokocha i będzie chciała ze mną być za to jakim jestem człowiekiem, a nie jaki interes na mnie zrobi.
Po kilku godzinach sprzątania stwierdziłem, że na dziś wystarczy i pora iść spać.
Zszedłem na dół i kiedy przechodziłem przez korytarz na którym znajdują się lustra aż się wystraszyłem, byłem cały brudny  z pajęczyn.
-No to kąpiel jak najbardziej wskazana stary -zaśmiałem się i poszedłem się umyć
Szybki prysznic, nowa koszulka, czyste bokserki no i można iść spać. Jutro czeka mnie ciężki trening gdyż za kilka dni ważny mecz wyjazdowy  i muszę być w jak najlepszej formie.


~~~~~~~~
Wstęp już jest, mój zapał pełen energii do działania więc nie zawracam wam, ani sobie głowy bzdurami tylko wracam do pisania ciao :*

1. Żyjąc wspomnieniami ~Joanna

Po ciężkim dniu w szkole rzuciłam się na łóżko i zastanawiałam się nad sensem mojego życia. Odkąd pamiętam wszystko było do dupy i z biegiem czasu nic się nie zmieniło. W liceum poznałam Meggi, jak z początku myślałam przyjaźń na całe życie. Później okazało się, że jej facet jest ważniejszy. Teraz znów to samo odczuwam, niby się przyjaźnie z Kasią, ale mam wrażenie, że zadaje się ze mną tylko ze względu na moich rodziców, aby być ustawioną w przyszłości, gdyż moi rodzice mają własną kancelarię, a my właśnie prawo studiujemy. Z rodzicami kilka minut temu pokłóciłam się o to iż nie chcę dalej się rozwijać, chcę skończyć studia zostać tym posranym adwokatem, ustawić się trochę i zacząć spełniać marzenia. 
-Po jaką cholerę ja poszłam na te prawo?- zapytałam sama siebie otwierając szafę z ciuchami 
-Aby żyć jak normalny człowiek, a nie jak żebrak z monopolowego-odpowiedział mi ojciec, który właśnie wszedł do mojej garderoby 
-Puka się
-Aśka...pukałem ale nie słyszałaś
-Stało się coś, że przyszedłeś?
-A tak chciałem pogadać z córką
-Tsaa jasne, mów co chcesz bo umówiłam się 
-Z kim?- zapytał ciekawski jak zawsze ojciec. 
-Z Kasią, idziemy do herbaciarni a potem na siłownię 
-Spoko, dać Ci coś kasy?
-Nie
-Okej, a właśnie bo zaraz zapomnę po co przyszedłem. W ten weekend nic nie planuj
-Dlaczego?- zaciekawiłam się i w głębi ducha pomyślałam, że ojciec może mnie i mamę gdzieś zabierze, już się cieszyłam gdyż moi rodzice nigdy dla mnie czasu nie mięli, a jak gdzieś wychodzili to beze mnie. 
-W kancelarii mamy dużo papierkowej roboty więc się nam przydasz
-Aha, super
-Nauczysz się czegoś. Trzymaj się cześć
Ciekawe dlaczego nie zatrudni kogoś od tej roboty. Mój ojciec zawsze był surowym człowiekiem i nigdy nie obdarzył mnie takim rodzicielskim uczuciem, z resztą matka też mi dużo czasu nie poświęca. Zaraz po moim urodzeniu wróciła do pracy, a mną zajmowały się opiekunki. Jak byłam starsza i miałam pójść do przedszkola to wtedy oboje wykazali się zainteresowaniem, kłócili się całymi dniami do jakiego mam iść przedszkola
-Słuchaj te przedszkole jest dużo lepsze-mówił ojciec
-Taa ciekawe w czym jest gorsze od tego- wtrącała się matka 
-Ma profil sportowy z dodatkowym językiem-tłumaczył ojciec
-Tak, a te ma profil artystyczny z dwoma językami -upierała się matka
-Ty chcesz z niej artystkę zrobić? Po co jej teraz dwa języki? Kobieto język angielski jej na razie wystarczy 
-A co jej z tego że pobiega czy poskacze? Ona musi ćwiczyć charyzmę, pewność siebie. Artystyczne przedszkole ją doskonale przygotuje do zawodu prawnika
-Wyście do reszty zwariowali! Joasia ma dopiero 4 lata, a wy już ją w kodeksy zaciągacie?- wtrąciła się babcia, która to właśnie ona zajmowała się na co dzień mną 
Ostatecznie rodzice znaleźli rozwiązanie. Poszłam co prawda do zwykłego przedszkola, znaczy nie zwykłego bo prywatnego z jednym językiem, ale po przedszkolu tata zawoził mnie na basen, po czym odbierała mnie mama i zawoziła na kółko teatralne. 
Zwiedziłam tak dużo świata, jeździłam na tak egzotyczne wakacje, o których co poniektórzy mogą pomarzyć, a jestem tak bardzo nieszczęśliwa :(
Wyszłam z garderoby  ubrana w zwiewną sukienkę i poszłam na dół w celu opuszczenia domu lecz przed wyjściem spojrzałam jeszcze co robi tata. Jak zwykle oglądał jakiś mecz w telewizji.
-Ja wychodzę, cześć
-O której będziesz?
-Jak będę to będę na pewno się nie spóźnię
-Ciekawe po kim Ty jesteś taka pyskata
-Pytasz, a wiesz- uśmiechnęłam się, bo miałam go na myśli 
-Ciekawe co odziedziczyłaś po mnie 
-Tato, hello mówiłam o tobie
-Taaa mhm trzy razy. Idź już sobie
-Biorę samochód
-Chyba rower
-Cześć
Po chwili wyjeżdżałam samochodem z garażu i śmigałam w stronę bramy, kiedy w lusterku widziałam jak wybiega ojciec coś tak krzycząc. W sumie co się dziwić, nigdy nie lubił jak brałam ja czy mama jego samochód. 
Dojechałam na miejsce siedzę i czekam na Kaśkę. 
15 minut później można  by rzec, że nie siedzę, a śpię przy tej herbacie...
-Cześć, przepraszam za spóźnienie 
-No trochę Ci...Wam zeszło 
-Aśka to mój chłopak Piotr
-Cześć Piotrek- chłopak Kasi podał mi rękę i się przywitał 
-Hej, Aśka
-Asia wybacz, ale dziś nie dam rady iść na siłkę ani basen, z Piotrkiem idziemy do kina
-Spoko, nie ma sprawy to miłego wieczoru - wstałam i odeszłam od stolika, po drodze rzuciłam kelnerowi 50 zł i nawet nie czekając na resztę wyszłam. 
Wróciłam do domu i od razu ojciec upomniał się o swoje kluczyki 
-Powiedź mi jedno, skąd ty wzięłaś kluczyki?
-Z kurtki, zawsze je tam zostawiasz
-Aaaa no faktycznie- powiedział spokojnym głosem- Masz nie dotykać mojego samochodu! Kup sobie swoje, ale od mojego wara!-wydarł się i z podniesioną głową odszedł do pokoju 
-Co za chory pojeb- burknęłam wchodząc po schodach 
Weszłam do pokoju  i przypomniały mi się słowa mojego dawnego przyjaciela " Aśka Ty zawsze słuchasz innych, robisz to co ktoś Ci powie, żyjesz dla kogoś nie dla siebie..." 
-Najwyższa pora wziąć się za siebie i zacząć żyć dla siebie!
Wzięłam wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować, nie wiedziałam gdzie pójdę co zrobię. Wiedziałam jedno, nie zostanę w tym domu ani godziny dłużej. Spakowałam rzeczy z portfela wyciągnęłam wszystkie karty kredytowe rodziców i zostawiłam je na łóżku wraz z listem, w którym wyjaśniłam dlaczego uciekam z domu. W portfelu zostawiłam tylko gotówkę, nie było zbyt dużo ale na kilka dni wystarczy 
Po cichu wyszłam z domu i wsiadłam do wcześniej zamówionej taksówki 
-Dokąd jedziemy?
-Na lotnisko-odpowiedziałam
Na lotnisko? Dlaczego akurat to powiedziałam? Pierwsza głupia myśl mi przyszła na język i ją spełniłam. Ale po co tam do cholery? Przecież nie mam nawet biletu zarezerwowanego...Aśka ty debilko nic nie potrafisz zrobić sama...Przeklinałam w myślach na samą siebie, lecz po chwili byłam zmuszona wysiąść z samochodu gdyż byliśmy na miejscu. Wzięłam walizki i udałam się na lotnisko sprawdzić czy są jakieś miejsca na lot do Paryża. Kocham ten kraj to może właśnie one jest odpowiednie na moją "tajną" kryjówkę?
-Dzień dobry czy jest może lot do Paryża?
-Lot jest, ale biletów brak 
-A czy jest bilet na jakikolwiek lot za granicę?
-Mamy samolot do Hiszpanii za godzinę i są wolne miejsca
-A gdzie dokładnie?
-Barcelona
-Świetnie! Biorę- babka się na mnie dziwnie spojrzała, ale po chwili wydrukowała bilet  i mi go wręczyła
Barcelona? Kurde, co Ja wyprawiam? Mi chyba na mózg padło od tego słońca. 
Po godzinie weszłam na pokład i kiedy tak siedziałam doszłam do wniosku, że to co właśnie robię to czysty debilizm, w portfelu mam niecałe 2 tyś. żadnych środków do życia, brak jakiegokolwiek zabezpieczenia, mieszkania, nic. 
-Nieeee ja wysiadam- już miałam wstawać kiedy samolot odpalił silnik
-Proszę zapiąć pasy, startujemy
-Przepraszam! Ja chcę wysiąść! - krzyknęłam do stewardessy 
-Przykro mi za późno
Już Ci widzę jak ci przykro suko....kurwa mać


Bohaterowie

A więc po raz kolejny siadam i zaczynam przygodę z pisaniem. Ta historia jak zawsze tyczy się mojej chorej wyobraźni i nie piszę  jej jak wcześniej dla komentarzy ale tym razem dla samej siebie. Dobra krótko i na temat, zapraszam do lektury zwanej  CODZIENNOŚĆ :*

Cristiano Ronaldo, chłopak Joanny. 24 letni piłkarz 
Joanna Ornowska, 22 letnia studentka prawa. Dziewczyna Cristiano




35 letni Sergio Mariva. Wykładowca Joanny.
Meggi San Darewa, modelka pracująca dla Cristiano
Maria dos Santos Aveiro matka Cristiano 
Hubert Ornowski ojciec Joanny
Aneta Ornowska matka Joanny