No więc jestem w Hiszpanii, samolot wylądował, a ja kompletnie nie wiem co mam robić. Wyszłam na ulicę i od razu w oczy rzuciła mi się kartka w oknie pewnej restauracji "przyjmę do pracy" Cholera przecież Ja muszę znaleźć sobie pracę, aby przeżyć....
-Dzień dobry, Ja w sprawie ogłoszenia
-Już wołam szefa-powiedziała jakaś baba i gdzieś poszła. Po chwili wróciła z uśmiechem na twarzy i bardzo przystojnym mężczyzną
-Dzień dobry Panu Ja w sprawie pracy- uśmiechnęłam się lekko i czekałam co te ciacho powie
-Zapraszam do mojego gabinetu- facet ręką pokazał mi gdzie mam się kierować.- Proszę niech Pani siada
-Dziękuję
-A więc do rzeczy, potrzebujemy kelnerek i managera. Jakie są pani kwalifikacje
-Można powiedzieć, że nie mam żadnych kwalifikacji, nawet do roznoszenia żarcia- mój uśmiech od razu zszedł mi z twarzy i uświadomiłam sobie, że nawet nie mam nic czym mogłabym się pochwalić
-Czyli niczym Pani się nie zajmowała do tego czasu? Skąd Pani w ogóle jest bo rozmawiamy po angielsku więc wątpię aby była Pani Hiszpanką
-Jestem Polką, przyjechałam właśnie dziś od razu rzuciło mi się w oczy Pana ogłoszenie, a przyleciałam tu bez zastanowienia, bez niczego można rzec
-Jakaś ucieczka?- zaśmiał się mężczyzna
-Dokładnie, miałam dość, życia rozpuszczonej dziewczynki i fałszywych przyjaciół. Postanowiłam zawalczyć o życie i robić to na co mam ochotę, jak się teraz okazało było to największe moje głupstwo jakie mogłam zrobić
-Dlaczego?
-Bo nie mam nic, pieniędzy, mieszkania, pracy. Karty zostawiłam w domu, a w gotówce już mi nic prawie nie zostało
-Jestem Pablo, mów mi po imieniu- facet wstał i podał mi rękę
-Joanna- odwzajemniłam gest i się uśmiechnęłam
-Słuchaj Aśka, nie mogłaś lepiej trafić- Pablo powiedział to po polsku, a mi opadła szczęka
-Ty... ty....ty mówisz po polsku?
-Jestem polakiem :) Mam na imię Paweł, ale ciężko wszystkim to wypowiedzieć, dlatego przedstawiam się jako Pablo
-Aha
-A więc czym zajmowałaś się w Polsce?
-Studiowałam
-Ahaaa, a może zdradzisz mi coś więcej
-Prawo
-Ahaaa, na którym byłaś roku
-3
-Powiesz coś od siebie może, czy o wszystko mam cię wypytywać
-Przepraszam, jestem trochę w szoku. Spodziewałam się, że jak usłyszysz, że jestem z Polski to mi podziękujesz i odprawisz z kwitkiem, a Ty zacząłeś mówić po polsku WOW
-Mój polski zostawmy w spokoju i powiedź mi coś o sobie, chcę poznać mojego przyszłego managera, w końcu będziesz odpowiedzialna za moją restaurację
-Managera? Żarty sobie robisz? Przecież Ja nie mam bladego pojęcia o prowadzeniu takiego biznesu
-Studiowałaś prawo, znasz się lepiej niż ja.
-Ja mhm trzy razy, jedyne czym się zajmowałam w swoim świecie to pilnowanie papierkowej roboty w kancelarii
-No i świetnie, tutaj też będziesz głównie odpowiadać za papierkową robotę, no chyba, że chcesz latać z tacą między stolikami to nie ma sprawy, chodź nie ukrywam prawnik przydałby mi się w biurze
-Dlaczego dałeś mi tę pracę?-zdziwiłam się, bo kto od tak daje takie stanowisko niedoświadczonej gówniarze?
-Bo potrzebuje kogoś kto jest ogarnięty w kodeksach artykułach itp? Po za tym będę mógł z kimś pogadać tak normalnie na luzie nie zastanawiając się jak jest opieprz po angielsku czy hiszpańsku ;)
-Dziękuję bardzo
-Witaj na pokładzie, chodź pokażę Ci twój gabinet,
-Nie mogę jutro?- byłam zmęczona całym dniem i chciałam iść już spać gdziekolwiek
-Koleżanko zaczynasz od dziś, więc gdzieś siedzieć musisz
-Od dziś? pogrzało cię?
-Hamuj Aśka. Jestem Twoim szefem i trochę szacunku mi się należy. Po jutrze mamy tu ważnych ludzi więc wszystko musi być na tip top
-Okej, tylko ja jestem w Hiszpanii dopiero godzinę i muszę coś znaleźć odn....
-Mogę Ci wynająć mieszkanie
-Słucham?
-Mam trzy pokojowe mieszkanie w centrum więc jak masz ochotę to Ci je wynajmę, a kasę będę odtrącał Ci z wypłaty
-Jesteś jakimś aniołem stróżem czy co?
-Nie, po prostu widzę w tym interes, nie myśl sobie, że to co Ci zaproponowałem to z dobroci serca, bo takim człowiekiem nie jestem. Po prostu mam mieszkanie, bo sam mieszkam w wielkim domu i tak sobie pomyślałem, że one nie będzie stało puste, a jeszcze na tym zarobię :)
-Okej, dziękuję. Po mimo tego, że robisz to dla kasy jestem ci bardzo wdzięczna
-Nie ma sprawy, proszę to od dziś twój gabinet, zaraz przyniosę ci wszystkie dokumenty do przejrzenia i potem powiesz mi co o nich myślisz
Po 3 godzinach przeglądania tych papierzysk wyłoniłam kilka niezgodnych z moimi przemyśleniami i po sprawdzeniu w internecie faktycznie uchylały się trochę od hiszpańskiego prawa. Paweł był zadowolony z mojej pracy i zawiózł mnie do jego mieszkania i nie powiem facet ma gust, mieszkanie jest prześliczne.Jest duże, przestronne i dość nowoczesne. Ciekawe ile mi zostanie kasy z wypłaty, bo wynajęcie takiego mieszkania musi sporo kosztować.
Położyłam się na łóżku i uśmiechnęłam się. Udało mi się. Jestem tu raptem kilka godzin, a udało mi się już znaleźć pracę, mieszkanie, poznać cudownego faceta i przystojnego.
OD dziś zaczynam nowe życie, nowy początek...wszystko nowe
Z takimi przemyśleniami zasnęłam, obudziłam się dość wcześnie rano, a więc postanowiłam skorzystać z toalety i zacząć się przygotowywać się do pracy.
**
-Cristiano!- krzyczał Sergio pod oknem piłkarza- Cris!
-Czego się drzesz? - otworzyłem okno i zaspany zapytałem
-Stary, miałeś po mnie podjechać, jak będziesz jechał na trening
-No i podjadę jak będę jechał
-Stary miałeś być godzinę temu, za dwadzieścia minut zaczyna się trening, a potem lecimy do Barcy stary
-O kurwa zaspałem!
Szybko wziąłem torbę sportową i walizkę po czym pognałem do samochodu.
-Stary cos Ty robił całą noc?- zaśmiał się Sergio zapinając pas
-Sprzątałem do późna na strychu
-Co robiłeś?- zdziwił się piłkarz
-Sprzątałem na strychu- powtórzyłem
-A to nie mogłeś poprosić sprzątaczki?
-Nie mogłem
-Wzięłaby dodatkową opłatę?
-Zbyt osobiste rzeczy tam miałem, aby obca baba i tam grzebała
-aaaa
-noooo- przedrzeźniałem kumpla
Dojechałem na koniec drogi i wraz z Sergio zauważyliśmy Marcela, zatrzymałem się i otworzyłem okno
-A Ty stary czemu jeszcze nie na treningu
-Cristiano z nieba mi spadłeś- powiedział piłkarz po czym wcisnął mi sie do samochodu
-Oczywiście, że Cię podwiozę, po co pytasz- zaśmiałem się i ruszyłem z miejsca
-Ta głupia, pyskata baba zabrała mi samochód...- oburzył się Marcelo
-Claris wzięła ci samochód?-zdziwił się Sergio- a co się stało z jej?
-Nie moja żona tylko jej matka, chciała tylko do sklepu skoczyć i głupi babsztyl siedzi tam już w tym sklepie z 3 godziny
-Marcelo powinieneś się cieszyć, przynajmniej jej nie widzisz- odpowiedziałem
-W sumie to masz rację, tylko szkoda, ze moim samochodem :/
Chwilę rozmawialiśmy o teściowej Marcelo i zanim się kapnęli ja już wysiadłem i pognałem do szatni
Po treningu wszyscy udaliśmy się do autokaru i nim na lotnisko.
go półtorej godzince byliśmy na miejscu czyli Barcelona. Chłopaki pojechali prosto do hotelu, a ja miałem ochotę na kawę, poszedłem do restauracji, w której mamy mieć jutro kolację. Zająłem miejsce i czekałem, aż ktoś mnie obsłuży
-Dzień dobry, podać coś?- zapytała kelnerka
-Dzień dobry, owszem, poproszę kawę i coś co poleca szef kuchni :)- uśmiechnąłem się
-Jaką pan chce kawę? Expresso, latte maciatto?
-Białą :)
-Oczywiście, czy to wszystko?
-Tak, na razie to mi wystarczy, dziękuję
-Zaraz podam pana zamówienie
Czekam już 25 minut na głupią kawę... nosz kurwa mać
-Przepraszam bardzo-podszedłem do recepcji - czy mogę rozmawiać z właścicielem?
-Nie ma
-A kto jest?
-Manager
-Poproszę go-powiedziałem wściekły
-Proszę korytarzem na prosto i ostatnie drzwi na lewo
Patrzyłem na nią jak na idiotkę, jeszcze sam muszę iść, czy ona wie kim ja jestem?
Poszedłem wściekły na skargę. Zapukałem i nawet nie czekając na pozwolenie wszedłem do pokoju. Spodziewałem się faceta, a tu taka piękna kobieta
-Dzień dobry- przywitałem się lekko zmieszany
-Dzień dobry? A Pan do?
-Pani?
-Nie przypominam sobie, abyśmy byli umówieni, zresztą z nikim się nie umawiam więc co Pan chce?
-Chcę złożyć skargę na Pani restaurację
-To nie moja restauracja:)
-Nie interesuje mnie to czyja to restauracja, zamówiłem kawę i danie, okej na danie mogę trochę poczekać, ale pół godziny czekania na kawę? Co Wy ją musicie wyhodować?!
-Chwileczkę proszę Pana, nie jestem jakąś idiotką z monopolowego, aby mógłby pan się tak drzeć i to z powodu kawy, niech pan usiądzie i spokojnie mi wytłumacz o co Panu się rozchodzi- Posłuchałem kobiety i usiadłem na przeciw niej, ona odłożyła laptopa na bok i wpatrywała się moje oczy, a ja zatonąłem w jej- Hallo! Słyszy Pan co do Pana mówię?
-Przepraszam zamyśliłem się
-Zapraszam Pana na salę i osobiście dopilnuje aby dostał Pan tę kawę
-Nie ma potrzeby już straciłem ochotę na cokolwiek tutaj
-Bardzo mi przykro z tego powodu i nie będę obiecywać, że to się nie powtórzy, bo nie mam na to żadnego wpływu. Ja zajmuję się papierkową robotą, a nie obsługą
-Coś czuję, że za niedługo ta restauracja upadnie
-A ja czuję, że zaraz powiem coś nie miłego
-Jadłem w tysiącach restauracji i w żadnej nie potraktowali mnie jak w tej- burknąłem zły
-A ja rozmawiałam z tysiącami osób i żadna nie zachowywała się w tak chamski sposób jak Pan. Przeprosiłam Pana i powiedziałam, że to nie moja wina, więc swoją złość proszę kierować do kelnerki, a nie mnie.
-Czy Ty wiesz kim Ja jestem?
-Bogiem? Coś mi się nie wydaje
-Cristiano Ronaldo! Mówi Ci to coś dziewczynko
-Słuchaj zakochany w sobie dupku, nie obchodzi mnie kim jesteś, jesteś takim samym człowiekiem jak ja czy ta tępa kelnerka, która ci nie przyniosła tej zasranej kawy, a to, że masz wyższy status materialny nie pozwala Ci na zachowywanie się jak Bóg świata, bo nim najzwyczajniej w świecie nie jesteś. A to, że masz więcej kasy jak sądzę, to jest Twój problem, pieniądze szczęścia nie dają, a jedynie otaczają się fałszywymi przyjaciółmi
-Takk i Ty to wiesz, tępa managerka z osranej restauracji
-Tępy to był chyba człowiek, który cię wychował, a co do twojej opinii to wiem, co znaczy żyć w luksusie, bo całe życie żyłam jak księżniczka, lecz postanowiłam uciec i zacząć wszystko od zera Ty tępy idioto, a teraz zapraszam do drzwi Pana, po czym sugeruję opuszczenie tej restauracji!
Wyszedłem z tego baru wściekły jak nie wiem. Co ta tępa idiotka o mnie powiedziała. Nie wie kim ja jestem? Przecież wszyscy wiedzą kim ja jestem. Laska naprawdę jest odważna i zaciekawiło mnie to co powiedziała "pieniądze szczęścia nie dają, a jedynie otaczają się fałszywymi przyjaciółmi"





